Coraz częściej zdarza mi się, że robię coś, co powinnam, ale nie mam świadomości, że to robię.... o ile to ma sens. Po dłuższym zastanowieniu chyba ma, jeżeli dekoncentracja jest czynnikiem wpływającym na dobre rzeczy które robimy, to po kij ktoś stworzył organizacje?
Dlaczego ktoś nazwał prysznic... prysznicem?
Spekulując różne tajemnice świata i ludzkiego umysłu, stwierdzam iż... Tak mam masę roboty a jak zwykle zajmuje się tym czym nie powinnam. Cholibka....
A więc przeistoczę się oto w spokojnego stwora z " ambicjami" i z "inteligencją".
Tak... Miłego tygodnia wszystkim.
poniedziałek, 16 września 2013
wtorek, 3 września 2013
Pierwsza notka, usilne starania, żeby pierwsze wrażenie było jak najlepsze. Przycisk "backspace" wielokrotnie gwałcony usuwający coraz to więcej znaków. No cóż jakoś to będzie.
Wypadało by się przedstawić na początek, a więc ta- dam?
Jestem chyba normalną osobą, zależy kto jak rozumie słowo normalna i ilu z was zaprzeczy mojemu pojęciu normalności. Nieważne i tak zaprzeczycie.
Powód wszechobecnych pand jest... no właściwie go nie ma po prostu jestem Pandą...
Żyję sobie w małym pokoju, ze swoim bambusem, fioletową lampką i ogromnym fioletowym budzikiem. Lubię fiolet kojarzy mi się z cukierkami winogronowymi.... One są dobre.
Mieszkam sobie na środku deszczowej wyspy i popołudniowej herbatki. Adaptacja do tego otoczenia nie była trudna, albo była. Nie pamiętam.
W sumie... to chyba tyle, może kiedyś bardziej rozwinę temat o mojej osobie. Może nie, zachowajmy tą aurę tajemniczości, może w końcu dowartościuję się moim seksapilem który jest chyba nieśmiały i nie chce ze mnie wyjść.
Wypadało by się przedstawić na początek, a więc ta- dam?
Jestem chyba normalną osobą, zależy kto jak rozumie słowo normalna i ilu z was zaprzeczy mojemu pojęciu normalności. Nieważne i tak zaprzeczycie.
Powód wszechobecnych pand jest... no właściwie go nie ma po prostu jestem Pandą...
Żyję sobie w małym pokoju, ze swoim bambusem, fioletową lampką i ogromnym fioletowym budzikiem. Lubię fiolet kojarzy mi się z cukierkami winogronowymi.... One są dobre.
Mieszkam sobie na środku deszczowej wyspy i popołudniowej herbatki. Adaptacja do tego otoczenia nie była trudna, albo była. Nie pamiętam.
W sumie... to chyba tyle, może kiedyś bardziej rozwinę temat o mojej osobie. Może nie, zachowajmy tą aurę tajemniczości, może w końcu dowartościuję się moim seksapilem który jest chyba nieśmiały i nie chce ze mnie wyjść.
*Przed przeczytaniem każdej notki skonsultuj się ze swoją mamą bądź psychiatra, gdyż każda przeczytana notka zagraża twojemu życiu lub zdrowiu*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
